Pisanie interpretacji własnego utworu jest jak przybijanie sobie samemu piątki. Odkąd jednak wspomniałam na Instagramie, że postać „potwora” z mojego opowiadania miała być metaforą, niektórzy czytający pytali mnie, o co chodziło. Podzielili się również przypuszczeniami na ten temat. Były one na tyle interesujące, że postanowiłam zebrać część z nich i skomentować.

Gdyby rzecz tyczyła się innego opowiadania, podejrzewam, że zrezygnowałabym z tłumaczeń zamysłu. Jeżeli ktoś odebrał tę historię po swojemu, to nie powinien szukać głębi w czymś, co po pierwszym odczytaniu nie miało dla niego innego sensu.

Uznałam jednak, że przez długi czas nie stworzę podobnych tekstów, które można interpretować z dużą dowolnością. Dlatego zawrę w tym poście garść wyjaśnień oraz parę ciekawostek twórczych. Można czytać bez znajomości treści opowiadania, w ramach inspiracji. Ostrzegam, że jest dużo spoilerów.

Oczywiście zachęcam do zapoznania się z e-bookiem – czy to przed, czy po lekturze tego wpisu. 


KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ E-BOOKA


1. „Niby rozumiem, o co chodziło, ale nie rozumiem”, czyli analiza utworu

Spotkałam się z interpretacją znajomych, że:

  • potwór to nawiązanie do Jezusa albo Boga
  • potwór to mroczna część głównej bohaterki, z którą ona wdaje się w konwersację
  • Weronika ma halucynacje i to wszystko jej się wydaje

z także – rewelacja! – że potwór to personifikacja ludzkiego losu.

Spójrz… Potwór mówi, że sprowadza na ludzi nieszczęście, że robi im krzywdę. A co się mówi, kiedy stanie się coś złego? Zwala się na nieprzychylny los, mówi się o jego okrucieństwie i niesprawiedliwości.

 

Dlatego Los uwierzył w to, co o nim mówią i postanowił się odizolować. Nie chce dać się poznać ludziom, bo to nie Los jest przyczyną cierpienia, a poznanie Losu.

 

Wyobraź sobie, że niesamowicie wiarygodna osoba powie Ci, że za tydzień o godzinie 12:45 coś się stanie i umrzesz. Wpadasz więc w paranoję, znasz swój los, boisz się o życie, które tak czy owak stracisz – nieważne, co zrobisz. A gdy śmierć przyjdzie szybko i niespodziewanie, strach jest dużo mniejszy.

 

Dlatego Los postanowił się schować. Aby ludzie uznali, że mają pełną kontrolę nad życiem, które – czy tego chcą, czy nie – nie należy do nich.

Interpretacja przyćmiła oryginał. 

Trzy spojrzenia, trzy wersje

Sądzę, że większość czytających zrozumiała konstrukcję opowiadania. Chciałam, aby istniały różne sposoby odczytu.

Pierwszy poziom jest dosłowny, czyli potwór istniał i rzeczywiście ma nadprzyrodzone zdolności. Drugi poziom jest bardziej realistyczny. Owszem – mężczyzna zamieszkał w hangarze, ale wmówił sobie, że ma tak ogromną kontrolę nad wydarzeniami wokół siebie. Istnieje też możliwość, że mieszkańcy wsi wspierają go w tej iluzji, wierzą w jego moce, mimo że tak naprawdę on ich nie ma. I trzeci poziom – Weronika i dzieci z posiadłości wymyśliły sobie potwora. Każda z „wersji” może być prawdziwa w zależności od tego, jak zadecyduje odbiorca.

Potwór - kolaż

Potwór = chory?

Zależało mi, aby dwudziestoparoletni bohater odzwierciedlał osobę chorującą na depresję, która w nieadekwatny sposób postrzega świat. Przez cierpienie postanawia odizolować się od społeczeństwa, co pogłębia jej problemy. Myśli podobnie jak małe dzieci, które czasami uważają, że to one są przyczyną rozstania rodziców, bo na tym etapie rozwoju są skupione na sobie i nie potrafią spojrzeć na sprawy w szerszym kontekście. Mała uwaga: nie twierdzę, że wszyscy chorzy na depresję funkcjonują w ten sposób, są egocentryczni i zapatrzeni w swój ból. Ta konkretna postać miała taka być.

Czy ten zamysł udało mi się zrealizować? Faktem jest, że żaden z czytających, którzy podzielili się ze mną wrażeniami z lektury, nie wziął pod uwagę tej interpretacji, póki nie wskazałam jej palcem. Dlatego podejrzewam, że wspomniana idea jest mało wyrazista.

Chciałam również, aby znajomość Weroniki i potwora odzwierciedlała zapośredniczoną relację – przez komputer, czat, kiedy nie znamy swojego rozmówcy.

2. Kryjówka potwora to… poniemiecki schron

„Domek z łódkami” był inspirowany powszechną na Pomorzu Zachodnim budowlą ochronną. W szczecińskich lasach jest wiele krytych rowów przeciwlotniczych, które przypominają coś pomiędzy składzikiem, a garażem.


Grafika ze schronem - Pomorze Zachodnie


Są wielkie jak kamienice, a jeden jest wysoki jak wieżowiec. Są też tak małe, że mieści się tam jedna osoba. W Szczecinie można spotkać niezwykle intrygujące schrony, które wcale nie są pod ziemią

– Andrzej Kraśnicki, Tajemnice Szczecina.

3. Potwór z kamienicy

Początkowo tytuł brzmiał Potwór z kamienicy. Miał być taki, żeby odnosił się do poetyki bajki (jakoś tak mi się kojarzyło – jest np. potwór z Loch Ness). Baśniowość, nierealność odgrywają pewną rolę w utworze, dlatego to mi pasowało. Jednocześnie tytuł wydawał się dosyć „pokraczny”, jak opowiastka wymyślona przez dziecko.

Zmieniłam nazwę, ponieważ… mimo że schron jest zbudowany z kamieni, to nie można go nazwać „kamienicą”. Tak mówiły mi osoby postronne. Teraz wiem, że nie miały racji, bo schron można określać w ten sposób (sam autor Tajemnic Szczecina tak robi).

Inna sprawa, że bohaterka nie wie, czym jest ten obiekt. Dlatego „kamienica” wyleciała z końcowej wersji tekstu. Z kolei Potwór z hangaru / garażu / domku nie brzmiał dobrze.

4. Potwór mógł mieć kontynuację albo być nowelą

W trakcie pisania wymyśliłam również dalszą część losów Weroniki, która w wieku licealnym odwiedza Próchnik, aby dowiedzieć się, co stało się z potworem.

Poniosło mnie i baaardzo rozbudowałam całą opowieść, mimo że prawdopodobnie jej nie spiszę. Potwór dysponuje mocami (czyli wybrałam „wersję pierwszą”), które – co dopiero potem wychodzi na jaw – „uderzają” w ludzi, którzy źle mu życzą. Dlatego w przeszłości to nie Weronika umarła, lecz jej babcia. W tej historii mężczyzna jest nieco fajtłapowaty, nieśmiały. Z kolei Weronika mylnie „wytypowała”, kim on jest i zaczęła śledzić kogoś innego. Ta męska postać odpowiadała jej wyobrażeniu na temat dawnego znajomego. Tekst miałby nieco inny klimat.

Chciałam również, by swego czasu babcia Weroniki zajmowała się sprzedażą wielobarwnych skarpet w folkowe wzory (to było w pierwszym drafcie tekstu). Weronika  często je ubierała jako dziecko i po latach również to robi. Ma nadzieję, że dzięki charakterystycznej części odzieży potwór ją rozpozna w tłumie – co okazuje się słuszne.

Wątek dworku też odgrywał znaczącą rolę, bo potwór miał mieć pochodzenie szlacheckie, a jego krewni – być związani z przeszłością Próchnika, dawniej niemieckiego.


Potwór z kamienicy - notatki
Jak widać – wiele elementów uległo zmianie, w tym imię głównej bohaterki

5. Długo pisałam to opowiadanie, za długo

Szarpałam się z nim i tworzyłam go na siłę. Tylko w ten sposób mogłam dokończyć tekst, wyrzucić go z myśli i zająć się inną aktywnością.

Po paru miesiącach od zagrzebania dokumentu na dnie dysku spojrzałam na całość świeżym okiem, po czym usunęłam bardzo złe fragmenty (właśnie te, do których się przymuszałam). Dopiero wtedy opowiadanie zaczęło mi się podobać. To pokazuje, że niektórym historiom trzeba dać czas na „ostygnięcie”. Jeśli czujemy, że jest coś nie tak, może mamy rację, ale nie oznacza to, że cała praca ma pójść do śmietnika.

6. Ostatni zajazd na Litwie

Ostatnia scena utworu jest nawiązaniem do narodowej epopei. Tak, wiem, trochę naciągane.


Tomik Krajobrazy Słowa 2020
Antologia pokonkursowa „Krajobrazów Słowa” 2020

Mogło być lepiej… bo zawsze może

Zauważyłam, że komisja konkursowa nieco zmodyfikowała moje opowiadanie. Niektóre fragmenty skrócono, w innym miejscu podzielono tekst. Żałuję, że nie znam wszystkich poprawek, bo sama bym je wprowadziła. Wydają się zasadne.

W tym miejscu chcę podziękować wszystkim osobom za wyrażone opinie  – czy to na Facebooku, czy otrzymane na priv. To bardzo miłe, że niektórzy zapoznali się z długim e-bokiem i jeszcze pokusili się o komentarz. 

Analizowanie sugestii dało mi przedsmak tego, w jaki sposób przebiegłaby redakcja i poprawianie całości, gdyby to była powieść. Potrzeba dużego wysiłku ze strony piszącego, aby uwzględnić większość zmian. A to tylko 16 stron w Wordzie… Trudno mi sobie wyobrazić, co będzie w przypadku tworzenia książki o objętości kilku arkuszy wydawniczych.

Niektóre uwagi się pokrywają – m.in. to, że główny wątek wydaje się urwany, a początek tekstu nie koresponduje z jego końcem. Inne bywają bardzo pogłębione, np. dotyczą charakteru pani Sabiny (wpierw postać dzieli się przemyśleniami o miłości, a później jej osoba sprowadza się w oczach autorki do osiągnięć handlowych). Co czytelnik, to odmienna rzecz, na którą zwraca uwagę.

Lepiej byłoby dodać zakończenie, że Wercia po latach przyjeżdża do Próchnika i na cmentarzu odnajduje grób tego „potwora” . Wtedy zaczyna kwestionować, czy to była prawda, czy nie.

.

I ciekawiej by było opisać, jak ta telewizja nagrywała reportaż w wiosce. I zainteresowanie prostych ludzi telewizją. Przecież to zawsze jest wydarzenie w małych miejscowościach. (…)

Wypowiedź innej osoby:

 Od początku opowiadanie przepełnione jest tajemniczością i magią, taką codzienną, która doskonale „sprzedaje się” w książkach. Może i wolno się rozkręca pod względem akcji, ale ci, którzy szukają ciekawej obserwacji codzienności, będą zadowoleni od pierwszego akapitu. Może nawet… za szybko lecisz z akcją, kiedy już goście się pojawiają? (…)

..

Rozwój tej znajomości z potworem powinien stać się dłuższy. Historia niezwykle by zyskała przy wypełnieniu jej bardziej letnimi wątpliwościami i rozmyślaniami o folklorze. Spodziewałam się tu większego kontrastu między „pustą” nowoczesnością, a pełną bajań przeszłością.

.

Podoba mi się dwojakie podejście do potwora. Weronika patrzy na niego w bardzo nietypowy sposób, dziecięco-dojrzały, i to jest najciekawsze. Tak jakby dziecięcość symbolizowała zabobony, a dorosłość – współczesność.

I tak dalej, i tak dalej. Zachęcam do komentowania bezpośrednio na blogu – jestem pewna, że dzięki temu więcej osób wyciągnie ze spostrzeżeń coś dla siebie.

Niespodzianki świata przedstawionego

Bardzo lubię, kiedy autorzy utworów zawierają w swoich opowiadaniach smaczki, które mają dla nich znaczenie. Dobrze to robi Vladimir Nabokov (na przykład w Czarodzieju – jednej z moich ulubionych książek) albo Tomek Tryzna (w Pannie Nikt – ale zdecydowanie nie polecam ekranizacji Wajdy, bo film spłycił wątki i jest w mojej ocenie nudny). Sama również pracuję nad tym, by w każdym moim opowiadaniu – o ile, oczywiście, jest to uzasadnione – znajdował się taki element tworzący wyjątkowy świat przedstawiony.


Potwór - książka


Czy podobało Ci się „case study” odnośnie pisania? Tworzenie tego posta kosztowało mnie trochę wysiłku, ale wydaje mi się, że wyszedł w porządku.

Zachęcam do zaglądania na bloga. W przygotowaniu kolejny e-book – tym razem będący bonusem do newslettera.

Pobierz opowiadanie Potwór w formacie PDF


Kategorie: Artykuły

Tagi: 

7 thoughts on “Co autorka miała na myśli? Komentarz do lektury „Potwora” + kilka recenzji

  1. Zachęca mnie bardzo do przeczytania, ponieważ lubię takich niejasnych bohaterów. Można ich różnie interpretować.
    Każdy może dopisać do nich swoje treści, bo nie są do końca określeni. Poza tym klimat opuszczonych miejsc też jest ciekawych.
    Przeczytam i tu na blogu podzielę się swoją refleksją i swoim zrozumieniem treści.

    1. Dzięki, chociaż po takich spoilerach, to nie wiem, czy odbiór opowiadania będzie dobry, bo pewnie dużo straci ono na tajemniczości 😉

  2. Uwaga dla osób chcących przeczytać „Potwora” – komentarz bardzo spoilerowy.
    Właśnie zdałam sobie sprawę, że mimo możliwości wcześniejszego przeczytania „Potwora” nie podzieliłam się z tobą własną interpretacją albo przynajmniej tym, na co zwróciłam największą uwagę. Już się poprawiam. Przeczytałam opowiadanie jeszcze raz, przed przeczytaniem tego wpisu, żeby przypadkiem nie przyswoić którejś z interpretacji jako swojej, a wiem, że mam do tego skłonności. Czasami to wynik tego, że „wiem o co mi chodzi, ale nie umiem wyrazić tego słowami i ktoś inny trafia w punkt”.
    Czytając powtórnie „Potwora” przypomniałam sobie, jakie miałam skojarzenia i przemyślenia, dotyczące głównie tytułowego bohatera. Na początku pomyślałam, że chłopak sobie to wszystko ubzdurał, że to wymysł jego umysłu i zbiegu wielu niefortunnych przypadków. A nawet, że to nie jego wina, tylko ludzi, którzy mu to wpajali tak długo, aż uwierzył – przyczyny jego stanu nie rozpatrywałam więc pod kątem depresji, a właśnie manipulacji ludzi, którzy nie mogąc poradzić sobie z pechowym losem, znaleźli sobie kozła ofiarnego. Utwierdziła mnie w tym pierwsza „śmierć” babci, która okazała się być skokiem cukru. Oczywiście nie zaprzeczałam temu, że w depresję popadł, szczególnie jak siedział już zamknięty w tej szopie/schronie. Przy okazji – to zainspirowanie się schronami jest bardzo ciekawe, nie miałam pojęcia, że takie małe też istniały, muszę kiedyś odwiedzić Szczecin i się przekonać na własne oczy. 😉
    Wracając do tematu, wraz z kolejnymi stronami zaczęłam wierzyć w jego nadnaturalne moce – sama nie wiem czemu. Chyba przestałam rozgraniczać możliwość posiadania mocy i bycia w złym stanie. Coraz bardziej zaczęłam się też zastanawiać nad jego słowami dotyczącymi, czy lepsze jest cierpienie jednostki czy masy. Skojarzyło mi się to z dylematem wagonika, którego temat chyba kiedyś poruszyłaś na fanpage’u. Jak mówił o swoim cierpieniu aż mi się Mickiewicz przypomniał: „Nazywam się Milijon…”, ale Potwora polubiłam, w przeciwieństwie do Konrada. 🙂 Mocno odczułam samotność Potwora w momencie gdy ryknął – dla mnie to był jego wyraz zarazem bezsilności, jak i gniewu, samotności.
    Śmierć babci praktycznie mną nie poruszyła – wydawała mi się kobietą jedynie pozornie troskliwą, która w głowie wszystko kalkuluje na zimno, tak aby wszystko co robi lub co robią inni było opłacalne, a niekoniecznie wynikające z własnych uczuć i przekonań, konsekwencją czego była pewność siebie i moim zdaniem przemądrzalstwo – o ile miała rację w tym, iż wielkie uczucie może budować, jak i niszczyć, tak wydawało mi się, że w jej rzeczywistości konsekwencją pierwszego zawsze było drugie, że nie było innej możliwości. Była to dla mnie taka postać dla której wszystko jest czarno-białe – a ja za osobami myślącymi w taki sposób nie przepadam.
    Jeśli chodzi o interpretacje czytelników – ta o Losie wygrywa, jest naprawdę świetna! Nawet jak sama twierdzisz, że przewyższa zamysł oryginalny, to chyba dobrze, że stworzyłaś coś takiego, co skłania do takich przemyśleń. 😉 Gdy przeczytałam tę wersję o „ciemnej stronie umysłu Weroniki”, to zdałam sobie sprawę, że mnie też w którymś momencie czytania przemknęło to przez myśl, jednak jak sama widzisz tylko na krótką chwilę, bo inna możliwość u mnie zwyciężyła.
    Aniu, na koniec powiem ci, że z chęcią bym przeczytała dalsze losy Potwora i Weroniki – twoja propozycja brzmi bardzo ciekawie. Po skończeniu opowiadania zastanawiałam się jak sobie Potwór poradzi na wolności, co będzie robił, żeby nikogo nie skrzywdzić oraz czy Weronika pójdzie na cmentarz odszukać ten grób, żeby trafić na jego ślad. Jeśli jednak napiszesz kiedyś kontynuację, daj znać!
    Pozostaje mi zapisać się do newslettera 🙂
    Pozdrawiam!

    1. Dziękuję za tak rozbudowany komentarz. Ten dylemat wagonika również był moją inspiracją, chociaż zdałam sobie z tego sprawę dopiero teraz. 😉

      Co do newslettera – polecam się wstrzymać z zapisem do czasu publikacji nowego posta, bo chcę wprowadzić potwierdzenie mailingu i przedstawić alternatywę osobom, którym wiadomości od początku lądują w spamie. Wszystko jeszcze dokładnie wyjaśnię. Teraz, niestety, zaczęła się sesja i muszę się chwilowo oddalić od projektu.

      Dla mnie to wspaniałe, że ten tekst zainspirował różnych ludzi i wywołał tak odmienne skojarzenia. Fajne jest też to, że zupełnie obce osoby pisały mi swoje odczucia – przynajmniej wiem, że są w tym prawdopodobnie szczere. W przypadku rodziny i przyjaciół nigdy nie mam pewności. Pozdrowienia 🥰

  3. Przeczytałam. Potwór skojarzył mi się z jonaszowym psem z moich opowieści. On też był pewnego rodzaju potworem,
    choć się nie ukrywał i nie stronił od ludzi. Poza tym miał większe szczęście, bo jego potworność dało się odkręcić, oswoić.
    Podoba mi się pomysł i język, jakim piszesz. Widoczny jest również we fragmencie powieści, który udostępniłaś.
    Powiem tyle, masz talent i pisz koniecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *