Publikuję opowiadanie wyróżnione w Konkursie im. Bolesława Prusa. To klisza z życia uczennicy w szkole średniej, która pod wpływem nowego środowiska ulega przemianie.

Utwór jest fragmentem książki, którą planowałam napisać. W dalszej części posta wyjaśniam, o czym miała być ta powieść, czym się inspirowałam i o co w tym wszystkim miało chodzić.

Przeczytaj opowiadanie TUTAJ

Nowodworek – liceum, polityczna poprawność i teoria Bordieu

Zamysł był taki, by fabuła skupiała się wokół elitarnej państwowej szkoły, która w ramach eksperymentu i z chęci utrzymania wysokiego miejsca w rankingu wprowadza stypendia artystyczne. Dyrektor chce w ten sposób zachęcić nowych uczniów do rozwijania indywidualnych zainteresowań i brania udziału w olimpiadach przedmiotowych. Eksperymentalny projekt kończy wizerunkową wtopą. Przyczyną tego stanu rzeczy jest afera związana z nauczycielem, który zostaje publicznie oskarżony o przekroczenie swoich uprawnień.

Właściwa historia ma miejsce sześć lat po tych wydarzeniach. Jest o absolwentce wspomnianej szkoły i zarazem stypendystce wspomnianego programu, która rozstaje się z chłopakiem. Podczas dawania korepetycji przypadkiem spotyka przyjaciela z liceum, z którym zerwała kontakt. Powieść to przeplatanka wydarzeń „tu i teraz” z retrospekcją dotyczącą konfliktu i tego, co do niego doprowadziło.

Tak to miało wyglądać. Trudno pisze się o dziele, które jeszcze nie powstało. Chciałam odnieść się w powieści do teorii Bourdieu dotyczącej habitusu, czyli pewnych predyspozycji wynikających z tego, jak zostaliśmy wychowani, z jakiego środowiska się wywodzimy itd. Koncepcja jest bardzo ciekawa, mimo że wiele razy ją krytykowano i podważano jej prawdziwość czy uniwersalność. Zachęca jednak do zastanowienia się nad kwestią „równych szans”.

Kulisy tworzenia

Tym razem e-booka w formacie PDF zrobiłam sama. Utwór był zbyt krótki, aby angażować inne osoby w jego składanie. Po stworzeniu okładki i wszystkich innych grafik potrzebnych na bloga zauważyłam, że kolaż jest… wybrakowany. Przy szyi kobiecej postaci przydałby się rekwizyt, który pozbawiłby odbiorcy poczucia, że patrzy na gazetowy wycinek. Trudno – nie mam czasu ani ochoty tego poprawiać. Przypomina grafikę z czasów PRL-u.

Jestem ciekawa Waszych odczuć na temat tego tekstu. Nie czuję się z niego zadowolona, dlatego trochę zwlekałam z publikacją. Jeżeli ktoś czuje potrzebę podzielenia się komentarzem – zachęcam do tego.

Kliknij TUTAJ, aby przejść do opowiadania


Kategorie: Opowiadania

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *