Na wiele mogłam narzekać, ale nie na estetykę licealnego budynku.

Architektoniczne cudeńko wyrastało na dawnych terenach przemysłowo-portowych, na tle siatek kwater i alei. Oplecione dzikim winem, wsparte na kolumnach jak rzymski akropol, oczarowywało zwłaszcza gimnazjalistów nawiedzających twierdzę podczas dni otwartych.

Continue reading