Kocham cię, ale bardziej nienawidzę

Pamiętam, kiedy znienawidziłam cię po raz pierwszy. Siedziałeś w fotelu, rozłożony swobodnie jak mój ojciec – lekarz, który w tym miejscu zwykle słuchał pacjentów. Przybrałeś nawet podobną pozę. Noga na nogę. Splecione dłonie. Nie wyglądałeś na zatroskanego.

Tańczyć ze śmiercią każdy może

Na wiele mogłam narzekać, ale nie na estetykę licealnego budynku. Architektoniczne cudeńko wyrastało na dawnych terenach przemysłowo-portowych, na tle siatek kwater i alei. Oplecione dzikim winem, wsparte na kolumnach jak rzymski akropol, oczarowywało zwłaszcza gimnazjalistów nawiedzających twierdzę podczas dni otwartych.