W poszukiwaniu straconego miesiąca

Z bloga zniknął ostatni post, w którym wspomniałam o chwilowym chorobowym osłabieniu. Na tyle wróciłam do zdrowia, by dojść do wniosku, że chcę go usunąć. Nie było w nim rzeczy, pod którymi nie podpisałabym się nazwiskiem, ale jednak tworzenie tekstu pod wpływem gorączki i wrzucanie do internetu to mało udany pomysł.

Na dobry początek

Wszystko płynie. Zwłaszcza w Internecie. W momencie, w którym czytasz to zdanie, w wirtualnym morzu pojawia się ponad dwieście tysięcy nowych postów. Wśród nich ten.