Po tygodniu studiowania dwóch kierunków doszłam do prostego wniosku. To nie z uczelnią jest coś nie tak, lecz ze mną.

Myśl ta była łatwa do przewidzenia, zaskakujący prostotą, lecz majaczyła wcześniej poza zasięgiem świadomości. Albo mam za duże oczekiwania, albo – wbrew mniemaniom na własny temat – szybko się nudzę.

IMG E2765 - Polonistyka odczarowana

Ten wpis jest kontynuacją poprzedniego, w którym ogłosiłam, że zapisałam się na filologię polską. Polecam wpierw go przeczytać, a potem tutaj wrócić. Inaczej niektóre fragmenty mogą wydać się niezrozumiałe.  Dlaczego życie jest zakręcone jak włosy?

Dla tych, którzy mają za sobą lekturę tamtego posta, zapraszam do zapoznania się z zapisem wrażeń z mojej krótkiej, bo ledwie dwutygodniowej, przygody ze studiami polonistycznymi.

Koszmarny początek

Sądziłam, że po dziennikarstwie nic mnie nie zaskoczy, ale nawet na Wydziale Nauk Politycznych nigdy nie przeżyłam tak nużących zajęć jak na filologii polskiej.

Pierwsze z nich polegały na dekodowaniu każdego słowa w pieśni Bogurodzica. Odnoszę wrażenie, że byłam jedyną osobą w sali, której to nie interesowało — pierwszaki angażowały się i prześcigały w stawianiu hipotez, dlaczego archaizm znalazł się akurat w danej formie na końcu wersu.

Drugie zajęcia miały obiecującą nazwę: język polski mówiony. Niestety, nie dotyczyły retoryki ani występów publicznych. Oglądaliśmy zdjęcia gardła i słuchaliśmy okrzyków prowadzącej: Zobaczcie na więzadło! Czy to głoska nosowa? Czy jest dźwięczna? Rozpoznajcie ją! Doceniam ten entuzjazm, ale go nie podzielam.

Kolejne zajęcia na polonistyce — i kolejne półtora godziny, podczas której zdążyłam policzyć wszystkie rysy na tarczy zegarka. Tym razem studenci zawzięcie notowali, czym jest dokument. Dokument pierwotny, wtórny, pochodny. Dokument graficzny, wizualny, audiowizualny, audialny…

Nie potrafię być taka jak oni. Nie umiem się zaangażować ani udawać przed sobą, że widzę sens w uczeniu się tego w innym celu, niż w celu zdania kolokwium.

polonistyka e1541985063118 - Polonistyka odczarowana

Ostatecznie straciłam zapał, kiedy pani z biura podawczego powiedziała, że odrzucono mój wniosek o IOS–a. Wyjaśniła, że muszę złożyć inny dokument. Wcześniej powiedziano mi, że właśnie ten. Przestało mnie dziwić to, że w dwóch różnych pokojach usłyszę dwie  wersje tego, co powinnam zrobić.

Odłożyłam słuchawkę i uznałam, że nie ma we mnie mocy. Nabawiłam się dziekanatofobii. Niedomknięte sprawy formalne zajmowały moje myśli częściej od projektów na ćwiczenia.

Być może ktoś uzna, że przesadzam, ale może mi wierzyć: gdyby każdą wolną chwilę przeznaczał na to, by dotrzeć rozklekotaną komunikacją miejską na wydział i stanąć w długiej kolejce, aby złożyć na biurku świstek papieru, zmieniłby zdanie.

BLOG WPIS 13 - Polonistyka odczarowana


Powrót i wnioski

Od kiedy przestałam pojawiać się na zajęciach, czułam się lepiej. Chorobowe symptomy: bóle głowy, mdłości, kiedy zbliżałam się do wydziału – minęły.

Bardzo szybko zrezygnowałam z polonistyki. Można słusznie uznać, że zbyt szybko, abym mogła wyrobić sobie opinię na temat kierunku. Wierzę jednak, że ta próbka wystarczyła, abym wiedziała, że nie chcę się w to pakować. To nie studia dla mnie. Nie żałuję jednak, że podjęłam konkretne kroki, by się o tym przekonać.


Kategorie: Artykuły

Tagi:

3 komentarze do wpisu “Polonistyka odczarowana

  1. Jejku. Kochana moje, biedny ten Twój uniwerek, jeśli tak charyzmatyczne nazi zajęcia są z polonistyki. Choć ja w sumie jestem na bękarcim kipcie, my z natury jesteśmy o s o b l i w y m i pisarzami lub redaktorami i tak do nas podchodzą. I tu mi się czasem wydaje, że opcja MSI by Ci służyła, że nieinwazyjnie chodzisz na wybrane, ciekawsze zajęcia. Bycie na kierunku jednak zobowiązuje. Nie ma, że nie chcę, że nie podoba mi się, musi być zdane. A tak byś mogła poza dziennikarstwem sobie odwiedzać różne wydziały i zajęcia. Może przejdź się do Biura Karier, jeśli macie coś takiego, ew porób testy osobowościowe, by więcej dowiedzieć się o sobie? W razie problemów, jak zwykle służę radą czy rozmową (:

    1. Dzięki. Wątpię, by taki test cokolwiek wniósł do mojego życia. Miałam zresztą robiony z trzy lata temu i wskazał zawody takie jak dziennikarz redaktor, pisarz. Czyli nic nowego w temacie.

      Przywykłam, że moje predyspozycje są bezsensownie rozsiane i w zbyt małym natężeniu, by wyraziście ukierunkować. Bardziej skłaniam się do myśli, że system studiowania zdecydowanie nie jest dla takich osób jak ja. Z drugiej strony, nie wiem, czy istnieje jakikolwiek system jest dla mnie.

      Międzywydziałowe studia mogłyby być dobre, ale paradoksalnie potrzebuję czegoś konkretnego, a nie wiem, czy zajęcia z bardzo różnych dziedzin dałby to poczucie.

      Na razie skończę dziennikarstwo, a potem zobaczymy, jak będzie. 🙂

      1. Nie umiem się posługiwać systemem pisania tutaj, ale powoli ogarnę, wybacz że teraz odpisuję dopiero.
        Testy zawodowe czy predyspozycji mogłyby być robione regularnie, co jakiś czas. W człowieku zawsze będzie pewien niezmienny rdzeń, ale wiele się zmienia. Jesteśmy płynni, jeśli idzie o preferencje, wybory, przekonania. Ciągle się ksztaltujemy na nowo i zmieniamy kierunki. To normalne że nie plyniesz w jednym, tylko próbujesz wielu. Życie jest zbyt zaskakujące, by obecnie trwać w jednej formie, więc przystosowujemy się do nowych warunków, uczymy nowych zasad gry.
        Oczywiście możliwe, że studiowanie jest nie dla ciebie. Może pomyśl o praktykach, by szybciej mieć to praktyczne zaplecze, przekonać z czym to się je. Jak wygląda to, czego uczysz się przeważnie w teorii. To umie zweryfikować nasze oczekiwania.
        Wszystko to tylko luźne sugestie. Jakbyś miała problem to kontakt do mnie czy przez social media czy listownie masz 🙂
        Trzymaj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Imię *