Gierki, część czwarta — opowiadanie

Wyobrażałam sobie prostytutki jak kobiety z czarnej scenerii miasta — piękne wulgarnością, anonimowe reprezentantki obcości. Widoczne wśród strumienia tłumu, lecz sprytnie porozpraszane w architektonicznym bezładzie; w obcisłych spódnicach, bardziej seksownych niż dopasowanych.

Sylwia nie mieściła się w tym portrecie. Związane włosy, twarz niezapadająca w pamięć, bezpłciowa bluzka, na nogach dżinsy z second-handu o startych nogawkach. Trudno było uwierzyć, że ta sama dziewczyna zabawiała się ze sobą przed kamerką na zagranicznych stronach pornograficznych.

Mówiła o swoim zajęciu otwarcie, swobodnie, przy kawie, jej łagodna twarz marszczyła się spontanicznie jak u małego dziecka. Słuchałam tego, co mówiła, z przerażeniem i fascynacją. Nie czułam zgorszenia, co najwyżej zazdrość, że w tak prosty sposób można dorobić się niemałych pieniędzy. Do rzeczywistości przywołał mnie śmiech Sylwii i jej złośliwa uwaga:

— Ja przynajmniej robię to za pieniądze. Ciebie uważają za dziwkę, chociaż na tym nie zarabiasz.

Dla kogoś innego takie żarty mogłyby być w złym smaku, ale na mnie już od dawna nie robiły wrażenia.

— Nie tylko nie zarabiam — dodałam — ale nawet nie zrobiłam tego, co mi się zarzuca.

— Jasne, jasne.

— Sylwia, poważnie? Czy wyglądam ci na uwodzicielkę?

Zlustrowała wzrokiem moją twarz bez makijażu, niewyregulowane brwi, po czym powiedziała z umyślną złośliwością:

— Z urody nie.

— Ale i tak wierzysz Olce. Dziewczyny zrobiły ci pranie mózgu.

— Natomiast z charakteru — ciągnęła — to ja cię znam, stara. Pewnie ci się spodobał, chciałaś się trochę pobawić… sorry, ale zajętych się nie tyka. Takie jest moje zdanie.

Pozostało mi tylko westchnięcie i schowanie twarzy w dłoniach.

Nie miałam sił walczyć. Nie odczuwałam niczego poza zmęczeniem i wściekłością, że jestem szykanowana za coś, czego nawet nie zrobiłam.

Wisienką na torcie tego absurdu był hejt, który przyszedł na stronę na Facebooku mojego liceum. Tym razem był autorstwa bliskiej znajomej Olki, niegdyś też mojej. Piorąca publicznie brudy autorka została wyśmiana przez uczniów, a ja poczułam, że chociaż raz zawdzięczam coś tej szkole.

Komentarze  pod postem wreszcie ocuciły Olę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu napisała do mnie wiadomość, lecz zrobiła to w tak lekkim tonie, że nie chciałam kontynuować dyskusji — zwłaszcza, że sugerowała, iż to ona wybacza mi, a nie na odwrót.

Sylwia stała się pośredniczką między mną a dawną przyjaciółką. Znów wzięła ją w obronę.

— Olka naprawdę żałuje tego, co zrobiła — zapewniała. — Mówiła mi, że była zazdrosna, bo Michał o tobie gadał. Nie sądziła, że to wszystko będzie miało taki koniec…

Nie wątpiłam w te słowa, ponieważ znałam Olkę i wiedziałam, że nie była okrutną osobą. Może chodziło tylko o to, by zyskać chwilowe zrozumienie od dziewczyn z klasy, a nie o nakręcanie spirali wzajemnej niechęci.

Za jej plecami kontaktowałam się z Michałem. Starał się podtrzymywać mnie na duchu, lecz jego głupawe, pełne optymizmu komentarze powoli mnie drażniły. Usprawiedliwiał swoją dziewczynę i bagatelizował jej przewinienia, sugerując, że powinnam jej przebaczyć. Odparłam, że wybaczenie powinno nastąpić po przeprosinach, których wciąż nie otrzymałam.

Ola i Michał. Nie mogłam dzielić tych dwóch światów, więc straciłam oba.

— Podobało mu się, że dwie laski o niego walczą. Nie sądzisz?

— Za dużo sobie dopowiadasz.

—  Czytam z faktów. Reszta układa się sama.  Zresztą… teraz to już bez znaczenia.

— Czemu?

Wzruszyłam ramionami i przeciągnęłam się na krześle.

Nie chciałam opowiadać Sylwii o tym, jak wyglądało nasze ostatnie spotkanie z Michałem. Przypadkowe, na mieście, w towarzystwie postronnych.

Był z Olą. Poprosiłam ich o rozmowę i zaczęłam wykładać, jak widzę tę sytuację. Weszłam w trans: nie pozwalałam sobie przerwać, wyrzuciłam z siebie wszystko, co chciałam.

Brakowało tylko jednego: tego, aby Michał potwierdził, że go nie podrywałam. Że nasza przyjaźń była platonicznym uczuciem z  mojej strony. Kiwnęłam w jego stronę, oczekując akceptacji dla mojej słów.

Uśmiechnął się głupio.

– O co te nerwy i złość? Może lepiej coś zaśpiewajmy? – I zaczął nucić melodię.

Spojrzałam na niego, nie dowierzając, że w tak idiotyczny sposób przerywa mój monolog. Ola ochoczo dołączyła się do piosenki. Po chwili oboje śpiewali na całe gardło.

— Czyli taka jest wasza odpowiedź —  oznajmiłam bardziej sobie niż im.

— Za poważnie do wszystkiego podchodzisz. — Słowa Michała trafiły mnie jak obuch. — Pamiętasz? Nie powinnaś.

Próbowali zejść na żarty o żałosnym poziomie, byleby poruszane racje wyglądały na pokrewnie głupie. Tandetna zagrywka. Reakcja obronna ludzi do krzty sfrustrowanych — „Hihihihi, patrz jak mnie nie to obchodzi, patrz, wcale nie rusza!”.

Postanowiłam, że nie ma sensu niczego tłumaczyć. Pójdę. Bez walki, bez emocji. Tam gdzie jestem ważna. Byle jak najdalej od nich.

Po spotkaniu z Sylwią, jadąc autobusem, czułam się przygnębiona i wypruta z emocji. Mój wzrok przesunął się po pasażerach, aż wreszcie zatrzymał na jednej znajomej twarzy. Nie potrafiłam powstrzymać złośliwego uśmiechu.

Wiedziałam, że muszę działać szybko, bo za chwilę nie będę miała odwagi. Wzięłam głęboki wdech.

Przestrzeń między miejscem moim a Wróblewskiej wydała mi się kładką zawieszoną nad przepaścią.  Im bliżej byłam, tym mniej czułam się pewna tego, co chcę zrobić. Nie uciekłam tylko dlatego, że w połowie trasy mnie zauważyła.

Teraz nie mogłam się wycofać. Odchrząknęłam i rzuciłam wesołym głosem:

— Cześć! Ostatnio do mnie napisałaś. Że niby chcesz mi wyrzucić wszystko, co o mnie sądzisz. Zamieniam się w słuch.

Wróblewska wytrzeszczyła na mnie oczy, jakby przed jej siedzeniem zmaterializowało się UFO. Jej policzki zrobiły się krwiście czerwone.

Miałam później delektować się wspomnieniem jej przerażenia i zdumienia, gdy bąkając coś o tym, że nie wie, o co mi chodzi, patrzyła na swoje kolana.

Nie, zabawa nie była aż tak dobra. Nie czułam satysfakcji. Wybuchnęłam śmiechem dopiero po tym, jak wysiadłam na przystanku, ale był to śmiech pusty, bezbarwny; śmiech osoby, której nie pozostało już wiele poza tą błahą rozrywką.

 Ciąg dalszy nastąpi. Kolejna część zostanie opublikowana 14 kwietnia 2018 r. (w sobotę)

Gierki – wszystkie części:

3 Comments

  1. Znów czuję się jak dziecko, któremu cukierek został pokazany, ale niestety go nie dostałem.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

© 2018 Półbohater

Theme by Anders NorenUp ↑